Serwis ludzi wolnych

Szukaj z Google
Poza Kościołem nie ma zbawienia

Statystyki tekstu

Obejrzało osób: 6630
Ocena: 66% (119)
Komentarze: 30
Redagował:
Marcin Hugo Kosiński
Poza Kościołem nie ma zbawienia
Chciałbym podkreślić, że artykuł ten nie ma na celu szkalowania kogokolwiek. Ma jedynie ukazać prawdę, niezależnie od tego, czy ona się komuś podoba czy nie. Mottem dla tego artykułu niech będzie prawo Greena, które głosi, że wszystko jest możliwe, pod warunkiem, że nie wiesz o czym mówisz.



W dobie dużej wolności i różnorodności poglądów, pluralizmu, ogólnej tolerancji - również religijnej - Kościół Rzymsko-Katolicki usiłuje odnaleźć swoje miejsce w świecie z mniejszym lub większym powodzeniem. Nitrudno dostrzec, że obecny papież dąży do tego, aby wielkie (w sensie ilości wyznawców) religie połączyły się kiedyś w jedną spójną całość lub przynajmniej ściśle ze sobą współpracowały. Po wiekach otwartej wrogości wobec heretyków (kościoły protestanckie, prawosławie) Kościół Katolicki zmienił front i zaczął dla odmiany szukać spólnego mianownika nie tylko "braćmi odłączonymi" ale nawet i z "braćmi jeszcze-nie-przyłączonymi" (judaizm, islam i inne). Coraz częściej słychać było piękne słowa o jedności, o równości poszczególnych wyznań, jednej wielkiej owczarni itp. Wielkim sukcesem ekumenicznych starań było podpisanie przez Kościół Katolicki i Kościół Metodystyczny wspólnego wyznania wiary, dotyczącego zbawienia przez wiarę. Dokument ten jest, co prawda, pisany językiem zrozumiałym chyba tylko dla Boga i doktorów teologii, ale nic to. Tak czy owak postępy są wyraźne.

Padają jednak tu i ówdzie głosy pytające: "A co z dogmatem mówiącym, że poza Kościołem nie ma zbawienia?". Fakt, pytanie dobre, bo jeżeli taki dogmat by istniał, to wszelkie porozumienie z innymi kościołami byłoby z góry skazane na porażkę. Bo w jaki sposób dojść do porozumienia z kimś, kto twierdzi, że z definicji tylko on ma rację, a wszyscy inni są w błędzie?

A jednak tak jest! Kościół Katolicki głosił przez wieki, że poza nim nie ma zbawienia i konsekwentnie musi tak głosić nadal. Oczywiście dogmat o tym, że wszyscy, którzy nie należą do Kościoła Katolickiego są skazani na piekło, hierarchowie Kościoła usiłują zreinterpretować tak, żeby bardziej pasował do obecnych czasów.

I tak, przy okazji podpisania wspomnianego wcześniej dokumentu, różne ważne osobistości stwierdziły, iż Kościół nigdy nie głosi(ł), że będąc poza nim nie można sięgnąć nieba, głosił jedynie, że tylko w Kościele znajduje się pełnia środków (sakramenty,msza itp.) pomagających do nieba się dostać. Czyli po prostu, chodziło nie o to, że nie można być zbawionym będąc poza Kościołem, lecz o to, że jest to trudniejsze.

Jeżeli słuchający takiego wyjaśnienia katolik nie lubi robić sobie problemów, niech lepiej na tym poprzestanie. Bo jeżeli podrąży temat dalej, będzie musiał dojść do logicznego wniosku, że Kościół Rzymsko-Katolicki nie może tak twiedzić.

"Dlaczegóż nie?" - zapyta ktoś. Dlatego, że jedną z podstawowych zasad funkcjonowania Kościoła jest to, że doktryny dotyczące wiary, które Kościół głosił w przeszłości, zachowują ważność na wieki wieków, zaś wypowiedzi papieża ex cathedra są nieomylne.

Ja osobiście nie tylko się z tym nie zgadzam, ale potrafię udowodnić, że tak nie jest. Z logicznego punktu widzenia niezaprzeczalne jest to, że jeśli dawniej oficjalną nauką Kościoła było "poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia" to dziś Kościół nie może twierdzić niczego sprzecznego z tą tezą. Gdyby tak zrobił, dowiódłby tym samym, że któryś z papieży, będąc nieomylnym, pomylił się, a niezmienne prawdy, które Kościół głosi, zmieniają się.

Pytanie tylko czy rzeczywiście Kościół głosił w przeszłości, że nie można wejść do nieba nie należąc do Kościoła Katolickiego?

A owszem, i to bardzo jasno, wyraźnie i dobitnie. W bulli papieskiej "Unam sanctam" z 18 listopada 1302 r. papież Bonifacy VIII pisze:

    Wiara nas składnia do utrzymywania i wyznawania, że jest jeden Kościół, święty, katolicki i apostolski. My w niego wierzymy mocno i tę wiarę bez zastrzeżenia wyznajemy. Poza nim nie ma zbawienia ani odpuszczenia grzechów, zgodnie z tym, co mówi Oblubieniec w Pieśni nad Pieśniami: "Jedna jest gołębica moja, doskonała moja, jedynaczka matki mojej, wybrana rodzicielki mojej" [Pnp 6,8]."
Papież pisze jasno, że poza kościołem nie ma zbawienia ani odpuszczenia grzechów. Jak można więc mogą dzisiejsi katolicy twierdzić, że poza Kościołem można być zbawionym? Chyba, że chodzi tu o Kościół w wymiarze uniwersalnym, Kościół jako zbiór wszystkich chrześcijan na całym świecie, niezależnie od wyznania. Tak z pewnością chcieliby tę wypowiedź zinterpretować ci, którzy propagują ekumenizm. Jednak dalej w tym samym dokumencie Bonifacy VIII pisze:
    Jedna przecież była arka Noego w czasie potopu, symbolicznie zapowiadająca jeden Kościół. Wymierzona jedną miarą, jednego miała sternika i rządcę: Noego. Poza nią wszystko, co istniało - jak czytamy - zostało zniszczone.
Co papież ma na myśli mówiąc o jednym rządcy? Niewątpliwie urząd papieża. Papież zaś nie jest zwierzchnikiem wszystkich chrześcijan, lecz jedynie rzymskich katolików. A co może mieć na myśli Bonifacy, kiedy mówi o tym, że wszystko poza arką Noego zostało zniszczone?

Żeby nie pozostawić najmniejszej wątpliwości, co do znaczenia swojej wypowiedzi, Bonifacy pisze niżej:

    ...Toteż oznajmiamy, twierdzimy, określamy i ogłaszamy, że posłuszeństwo Biskupowi Rzymskiemu jest konieczne dla osiągnięcia zbawienia.

Bulla ta to nie odosobniony przypadek. Pius IX w encyklice "Quanta cura" z 1864 r. uważa pogląd, że każdy ma prawo do wyboru tego, w co chce wierzyć, za szkodliwy i błędny. Oto obszerniejszy, bardzo ciekawy fragment tej encykliki:

    Dobrze bowiem wiecie, Czcigodni Bracia, że w naszych czasach wielu jest takich, co stosując do ludzkiej społeczności przewrotną zasadę tak zwanego naturalizmu ośmielają się głosić, iż najlepsza struktura społeczeństwa i rozwój państwa zgoła wymagają, by ludzka społeczność była kształtowana i zarządzana bez żadnego uwzględnienia religii, jakby ona w ogóle nie istniała, a przynajmniej nie czynią żadnego rozróżnienia między religią prawdziwą a fałszywą. Ponadto nie wahają się twierdzić, wbrew nauce Kościoła i Świętych Ojców, że najlepszą jest taka struktura społeczeństwa, w której władzy państwowej nie przyznaje się obowiązku nakładania ustalonych kar na tych, co występują przeciwko religii katolickiej, z wyjątkiem sytuacji, w których domaga się tego spokój publiczny. Na podstawie tego całkowicie fałszywego pojęcia o władzy w społeczeństwie nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie. Dzięki temu prawu mogą oni swoje poglądy jawnie i publicznie głosić, zarówno poprzez ustne wypowiedzi jak też za pośrednictwem publikacji, czy w jakikolwiek inny sposób. Tak zaś nierozważnie twierdząc, nie zważają zupełnie na to i nie biorą wcale pod uwagę tego, że głoszą "swobodę zatracenia" i że, jeśliby zawsze wolno było bez ograniczeń wygłaszać ludzkie opinie, to nigdy nie zabraknie takich, którzy ośmielą się sprzeciwiać prawdzie i ufać w słowa ludzkiej mądrości, podczas gdy z samej nauki Pana Naszego Jezusa Chrystusa wiara i mądrość chrześcijańska winna wywnioskować, jak należy unikać tej, ze wszech miar szkodliwej, próżności.
Ja więc widać, niniejszy artykuł jest w świetle tej encykliki błędny i szkodliwy, nie tyle z powodu jego treści, co z powodu tego, że jest on efektem swobody wypowiedzi. Pius IX twierdził ex cathedra, że to szalony pomysł, abym mógł bez żadnych ograniczeń wygłaszać swoją opinię. Według papieża powinna być nałożona na mnie kara za występowanie przeciwko religii katolickiej. Czy dziś Kościół Katolicki dalej postuluje nakładanie ustalonych kar za występowanie przeciwko religii katolickiej? Najwyraźniej nie. A czy powinien? Będąc pewien nieomylności wypowiedzi Piusa IX - oczywiście!

Przyjrzyjmy się na koniec Listowi Świętego Oficjum do Abpa Bostonu Cushinga z 1949 roku. Z cytowanych tutaj dokumentów Kościoła jest on najmniej odległy czasowo, bo sprzed zaledwie kilkudziesięciu lat. Na wstępie czytamy, że:

    Należy wierzyć wiarą boską i katolicką (fide divina et catholica), w to wszystko, co jest zawarte w słowie Bożym napisanym lub też przekazanym [Tradycja - przyp. VT] i co Kościół podaje do wierzenia nie tylko za pośrednictwem uroczystego orzeczenia, lecz także zwyczajnego i powszechnienego nauczania jako przez Boga objawione. [por. BF I.52]
Zaraz w następnym zdaniu list głosi:
    Między tymi prawdami, jakie Kościół zawsze głosił i nigdy nie przestanie głosić, znajduje się również owo nieomylne orzeczenie, które nas uczy, że poza Kościołem nie ma zbawienia.
Niżej zaś dokument stwierdza:
    Między poleceniami zaś Chrystusa wcale nie ostatnie miejsce zajmuje nakaz, abyśmy przez chrzest włączyli się w Ciało Mistyczne Chrystuse, jakim jest Kościół, i abyśmy byli złączeni z Chrystusem i Jego zastępcą, przez którego On sam w sposób widzialny rządzi swym Kościołem na ziemi. Dlatego nie zbawi się nikt, kto wiedząc że Kościół został mocą Boską ustanowiony przez Chrystusa, nie chce jednak poddać się Kościołowi lub odmawia posłuszeństwa Rzymskiemu Biskupowi, zastępcy Chrystusa na ziemi.
Dokument ten stwierdza nadzwyczaj jasno, że posłuszeństwo Rzymskiemu Biskupowi jest warunkiem koniecznym do osiągnięcia zbawienia. Papież jest głową tylko Kościoła Rzymsko-Katolickiego, tak więc nie ma wątpliwości: nie będąc katolikiem, który uznaje i jest posłuszny władzy papieża, nie można osiągnąć zbawienia.

Wyżej wymieniony list odnosi się również do encykliki Piusa XII "O Mistycznym Ciele Chrystusa" z 29 czerwca 1943 r. Święte Oficjum opisuje zawarte tam wypowiedzi papieża tak:

    Tymi rozważnymi słowy potępia [papież - przyp. autora] zarówno tych, którzy wyłączają od zbawienia wiecznego wszystkich ludzi złączonych z Kościołem tylko przez samo ukryte pragnienie (votum implicitum), jak i tych, którzy fałszywie twierdzą, że ludzie równie dobrze mogą zbawić się w każdej religii [por. przemówienie Piusa IX Singulari quadam, BF II.32; por. również encyklikę tegoż Piusa IX Quanto conficiamur moerore, Dz. 1677]
Tak więc zarówno Święte Oficjum jak i Pius XII potępili tych, którzy fałszywie twierdzą, że można się zbawić w każdej religii. I oczywiście żaden inny papież nie może twierdzić czegoś przeciwnego, bo jest rzeczą nie do pomyślenia, żeby jeden papież potępiał drugiego za fałszywe twierdzenia.

Jak widać Kościół Rzymsko-Katolicki głosił przez wieki, że nie można się zbawić będąc w innej religii. Głosił, że każdy, kto nie uznaje zwierzchnictwa papieża zostanie potępiony, nie dostanie się do nieba, nie zostaną mu odpuszczone grzechy. Kościół Katolicki twierdzi musi się trzymać swoich własnych nauk, tych obecnych i tych wcześniejszych. Nie może ich zmieniać na dokładnie przeciwne, skoro twierdzi, że są natchnione, objawione przez Boga i nieomylne.

Co więc myśleć o próbach łagodzenia stanowiska Kościoła Katolickiego w kwestii tego czy "bracia odłączeni" osiągną zbawienie? W co mają wierzyć katolicy, jeżeli ten sam kościół mówi jednocześnie, że poza nim nie można być zbawionym i że poza nim można być zbawionym? Czy z punktu widzenia zdrowego rozsądku i logiki można uczciwie i w zgodzie z własnym sumieniem i rozsądkiem uznać, że instytucja, która przeczy sama sobie jest faktycznie nieomylnym powiernikiem Boga, godnym zaufania pośrednikiem między Bogiem a ludźmi?

Są dwie logiczne możliwości. Pierwsza to, że Kościół Katolicki nie jest wcale nieomylny w sprawach wiary, a wtedy każdą z jego doktryn można śmiało podawać w wątpliwość, sprawdzać, pytać "dlaczego?", "skąd to wiadomo?", można jak najbardziej nie zgadzać się w wielu kwestiach itd.. Druga możliwość to taka, że wypowiedzi dzisiejszych zwierzchników Kościoła są źle interpretowane i to, co bierzemy za dobrą monetę, w rzeczywistości znaczy to samo co Kościół głosił od początku swojego istnienia: że poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia. Tyle, że jest to powiedziane w sposób tyleż delikatny, co zawiły, tak, aby każdy mógł sobie to odczytać na swój omylny sposób.

Jest jeszcze trzecia możliwość, którą większość ludzi wybiera: nie zastanawiać się nad niczym i ogólnie nie myśleć za dużo. Niestety często tak bywa, że prawda jest przeciwieństwem świętego spokoju. Ale z drugiej strony, gdzie prawda - tam wolność.

Na koniec podziękowania dla autora strony http://www.tradycja.koc.pl/, na której znaleźć można cytowane przeze mnie dokumenty. Myślę, że autor udostępniając je miał zupełnie inne motywacje niż ja. Cóż, takie są właśnie uroki - potępionej przez papieża Piusa IX - swobody wypowiedzi.



Martin Lechowicz
Autor artykułu jest bardem, który właśnie nagrał płytę KontestSongi, czyli Kompletny Brak Wolności


Skomentuj i zobacz komentarze (30)


Beznadziejny1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Rewelacyjny

Kup własną reklamę


Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!
(Rejestracja za darmo)
Login:
Hasło:
Skomentuj:
Ostatnie komentarze:


30. Michal_Kuc 29 sierpnia 2008
18:02
Kościół Katolicki to wielki kłamca. Zmieniał zdanie już nie raz i zmieni jeszcze wielokrotnie.

Kościół Katolicki wysłał 5 wypraw krzyżowych przeciwko husytom bo ci udzielali komunii pod postacią chleba i krwi Chrystusa a potem zawarł z nimi pokój i pozwolił im jednak udzielać takiej komunii.

Kościół Katolicki potępiał turnieje twierdząc, że biorący w nich udział rycerze popełniają wszystkie siedem grzechów głównych. Rycerz, który zginął w turnieju nie mógł być pochowany na poświęconej ziemi i skazywany zostawał na wieczne potępienie. Od początku XIV wieku Kościół wydał 9 zakazów generalnych z całą surowością potępiających praktyki turniejowe. Aż tu nagle papież Jan XXII w 1316 roku zniósł zakazy dotyczące turniejów. Ni stąd ni zowąd stały się dobre. Rycerz, który brał w nich udział przed 1316 idzie do Piekła a rycerz, który brał w nich udział po 1316 może iść do Nieba. Możemy się cieszyć, że Zawisza Czarny załapał się być może na Niebo.

Dziś Kościół głosi, że kara śmierci nie jest zbyt dobra i właściwie to lepiej nie skazywać na śmierć. Robi to wbrew woli Boga, który jednoznacznie nakazał skazywać na śmierć morderców (sam zresztą skazywał i to nie tylko morderców ale i sodomitów). Robi to też wbrew tradycji bo niejeden papież skazywał na śmierć a nawet torturował.

Fajny komentarz (1) (1) Bez sensu komentarz

29. 16 sierpnia 2007
9:30
Dzięki Jezusowi odeszłeś z Kościoła?????A to ciekawe. Co za bzdura.
Fajny komentarz (1) (1) Bez sensu komentarz

28. 16 sierpnia 2007
9:28
Kościół Katolicki nie twierdzi że ma monopol na zbawienie i nie nazywa protestantami heretykami. To są poglądy Świadków Jehowy. Są tu głosy które nie mają potwierdzenia w pradzie.
Fajny komentarz (2) (0) Bez sensu komentarz




REKLAMA


Korespondenta ostatnio sponsorują
  • Piotr M. - 100
  • Mirosław L. - 20
  • Leszek P. z Zamości - 50
  • Michał G. - 10
  • Agnieszka S. z Łodzi - 10
  • Jarosław O. z Pruszkowa - 30
  • Jan R. - 20
  • Mirosław G. z Głogowa - 20
  • ByteEater z Bielska-Białej - 10
  • Andrzej J. - 20
  • Jan S. - 10
  • Piotr N. - 100
Działamy dzięki sponsorom
Dzięki!