Z jednego powodu. Zamówiony wczoraj zestaw podświetlenia tła, miał mi umożliwić zrobienie fajnego videonagrania urodzinowego. Ale okazało się, że kamera nie współpracuje, więc trzeba kupić nową.
To pokazuje, że każdego tygodnia uzupełniamy nasz warsztat.
No to teraz uzupełniam informację tradycyjnie. Korespondent powstał 8 lat temu, w czasach, gdy rodziły się wszystkie dzisiejsze giganty i giganciki. Korespondent miał lepsze i gorsze czasy, jednak trwał przekazując informacje ze świata wolnego rynku i oferując, swego czasu, całkiem sporą dozę publicystyki.
Tak to sobie funkcjonowało z mniejszymi i większymi sukcesikami (ale nigdy nie sukcesami) do, mniej więcej, połowy 2008 roku. Wtedy też mój przyjaciel Martin Lechowicz postanowił nagrać balladę o Podolskim. Piosenka stała się hitem wakacyjnym, a Martin uwierzył w siebie. Zaczął pisać kolejne piosenki, a z racji posiadania szalenie wolnościowych poglądów, zaczął pisać o wolności, na koncertach mówiąc o niej i pisząc o niej artykuły.
Ja trochę wcześniej zaprojektowałem i poprowadziłem dla Interii serwis dziennikarstwa obywatelskiego Interia360. Przez co obaj zetknęliśmy się z masowym audytorium. Ja promowałem artykuły czytane przez kilkaset tys. ludzi. On piosenki oglądane przez tyleżsamo osób.
Ponieważ prowadziliśmy już razem audycję Koczowisko Dekadencji, postanowiliśmy stworzyć coś wielkiego dla sprawy wolności. Dodatkowo zmotywowały nas kolejne zakusy rządu w naszą prywatność i własność oraz jednoczesny stan rozkładu w polskich środowiskach wolnościowych.
Stworzyliśmy stronę barda MartinLechowicz.com, zamknęliśmy Koczowisko Dekadencji, otworzyliśmy Kontestację, którą przekształcamy w tej chwili w platformę działań dla osób, które chciałyby coś ZROBIĆ, a nie tylko GADAĆ i krytykować.
Tym samym przekształcamy Korespondenta w... nowego Korespondenta. Na 8. rocznicę. Patrząc na liczbę i przede wszystkim jakość osób, które zgłaszają się do Kontestatorów, mam głęboką nadzieję, że ten rok będzie przełomowym rokiem dla tego, co staramy się od 8 lat robić za pomocą Korespondenta.
Z drugiej strony mam nadzieję, że dla ludzi finansujących różne inicjatywy prowolnościowe w Polsce powróci nadzieja, że nie dają pieniędzy dla ludzi, których stać tlyko na kłócenie się między sobą. Jestem pewien, że będziemy w stanie połączyć osoby, którym zależy i którym się chce, mimo, że się czasem różnią między sobą.
I tego bym sobie życzył na następny rok działania. Korespondent nie zginął, a ożył (wielkie dzięki dla Andrzeja Orkowskiego, który przywrócił mi w neigo wiarę).
A już za dwa lata, będziemy świętować dekadę - będzie się działo...
O projekcie nowego Korespondenta przeczytasz na stronie: http://nowy.korespondent.pl.